21.02.2015

Rozdział 2

- Wczoraj nie zdążyłam załatwić wszystkiego. Muszę pojechać na drugi koniec miasta, a w drodze powrotnej odwiedzę starą znajomą. Przepraszam, że zostawiam Cię samą, ale to naprawdę bardzo pilne. - powiedziała babcia po skończonym posiłku.
- Nic nie szkodzi. I tak miałam dzisiaj spędzić dzień poza domem. - uśmiechnęłam się.
- To dobrze, powinnaś poznać nowych ludzi, będzie ci łatwiej w szkole. - pogłaskała mnie po ramieniu - Ja już się zbieram. Klucze do domu zostawiam na stoliku z przedpokoju. Pamiętaj żeby go zamknąć. To bezpieczna okolica, ale nigdy nic nie wiadomo. I uważaj na siebie! - krzyknęłam przekraczając próg domu.
Po kilku sekundach usłyszałam trzask drzwi oznaczający iż zostałam sama. Do umówionego spotkania zostało mi około 3 godziny więc postanowiłam nie marnować czasu i zacząć się przygotowywać. Popełzłam schodami do swojego pokoju w celu wyboru ubrań. Stanęłam przed niedużą szafą, grzebiąc w stosach ciuchów, które przywiozłam ze sobą z Sidney, nie mogąc się na nic zdecydować. W efekcie wybrałam biały crop top z napisem "Geek" i jeansowe spodenki. Biorąc pod uwagę, że na dworze temperatura już pewnie przekraczała 30 stopni, nie mogłam ubrać nic innego. Założyłam na siebie wybrane rzeczy i zabrałam się za robienie delikatnego makijażu. Nigdy nie przesadzałam, stawiałam raczej na naturalność. Włosy postanowiłam pozostawić rozpuszczone. Po skończonej "robocie" przeglądnęłam się w lustrze. Wyglądałam całkiem nieźle i byłam gotowa by zrobić dobre pierwsze wrażenie. Zegarek wskazywał prawie 13. Zostało mi jeszcze trochę czasu więc wzięłam z półki jedną książkę, usiadłam przy oknie i zaczęłam sunąć wzrokiem po jej stronicach. Oddałam się temu zajęciu całkowicie nie zdając sobie nawet sprawy ile czasu już minęło. Gdy odłożyłam ją z powrotem na miejsce była już 14. Cholera! Byłam spóźniona. Zbiegłam szybko na parter przy okazji prawie gubiąc po drodze zęby. Założyłam na stopy czarne vansy i dosłownie wyleciałam z domu, wcześniej zamykając dokładnie drzwi. Przebiegłam kawałek, ale potem postanowiłam odpuścić, wiedząc, że po takim wysiłku mogę wyglądać strasznie. Dojście na miejsce zajęło mi 3 minuty więc to i tak dobry czas. Zaczęłam rozglądać się za niską, czarnowłosą istotą. Jak na złość musiało się tu kręcić tyle ludzi.
- Spóźniłam się, pewnie już sobie poszli. - powiedziałam sama do siebie, rozglądając się na boki.
Naglę poczułam rękę na swoim ramieniu. Odwróciłam się. Za mną stała dziewczyna, na której widok bardzo się ucieszyłam.
- No, tutaj jesteś. Już myśleliśmy, że się nie pojawisz. - uśmiechnęłam się szeroko i wskazała ręką na osoby stojące za nią.
- Victoria poznaj moich przyjaciół. - uśmiechnęłam się do nich najszczerzej jak potrafiłam i przywitałam się z każdym.
Wysoki brunet to Calum, brat Caroline, tęczowo włosy to Michael, blondyn z kolczykiem to Luke, a blondyn z lekko kręconymi włosami, zabójczym uśmiechem i cudownymi karmelowymi oczami to Ashton. - odnotowałam wszystko w pamięci. Ten ostatni przyglądał mi się uważnie przez dłuższy czas, nawet w lodziarni, gdzie Caroline zaciągnęła nas praktycznie siłą. Nie ukrywam, że ja też często na niego zerkałam, bo poza faktem, że jest bardzo przystojny to kogoś mi przypominał. Po prostu miałam wrażenie, że gdzieś go już spotkałam, tylko za żadne skarby nie mogłam sobie przypomnieć gdzie i kiedy.
Dogadywałam się z nimi świetnie. Byli bandą wariatów, którzy potrafią naprawdę poprawić humor nawet w najgorszych sytuacjach. Tylko Ashton był się jakiś taki cichy. Odzywał się od czasu do czasu i wyglądał na bardzo zamyślonego.
Siedzieliśmy właśnie w skateparku i chłopcy oddalili się od nas kawałek więc postanowiłam zapytać o to Carol.
- Mogę ci zadać pytanie? - rzuciłam w stronę dziewczyny.
- Jasne, wal śmiało. - odparła zakładając na nos okulary przeciwsłoneczne.
- Czy coś ze mną nie tak?
- Czemu? - zdziwienie wymalowało się na jej twarzy w odpowiedzi na moje trochę idiotyczne pytanie.
- Fajnie mi się z wami spędza czas, śmieje i w ogóle, ale Ashton wydaje się jakiś taki nieobecny.. - dopiero teraz zdałam sobie sprawę jak debilnie to brzmi.
- Jeśli mam być z tobą szczera to chyba pierwszy raz widzę go w takiej wersji. On jest zazwyczaj chyba najbardziej rozgadany z naszej grupy. Może ma gorszy dzień czy coś.. - wzruszyła ramionami.
- Oh, okay. Już bałam się, że palnęłam coś głupiego. - odetchnęłam z ulgą.
- Nie masz się o co martwić. - poklepała mnie po plecach.
- A on... spotyka się z kimś? - sama nie wiem dlaczego o to zapytałam. Kolejny dowód na to, jak głupia jestem.
Dziewczyna zaśmiała się głośno.
- Pytasz czy ma dziewczynę? Odpowiedź brzmi nie. Nigdy nie miał nikogo. Z tym wiąże się jakaś dłuższa historia, której nawet nam nie chce zdradzić. - skrzywiła się lekko. Widać nie lubiła gdy ktoś miał przed nią tajemnice.
Ciche westchnienie wydobyło się z moich ust, a dziewczyna uśmiechnęła się lekko.
- Nie rób sobie zbyt dużej nadziei. Chociaż pasowalibyście do siebie. Kto wie.. może tobie się uda.
- Nie! Ja nie... nie znam go. To nic z tych rzeczy. - odpowiedziałam szybko.
Obie zaśmiałyśmy się z mojej odpowiedzi.
- To mój przyjaciel. Chcę żeby był szczęśliwy i mimo że na co dzień uśmiecha się to czegoś mu brakuje... - nie potrafiłam dalej wysłuchiwać Caroline. Mój wzrok utkwiony był teraz w brązowych tęczówkach. Chłopak stał pod drzewem, śmiejąc się z resztą naszej paczki. Mogę powiedzieć "naszej"? Chyba tak. W końcu przygarnęli mnie pod swoje skrzydła. Czułam się dobrze w ich towarzystwie.
- Vic, słuchasz mnie w ogóle? - usłyszałam lekko zirytowany głos Carol.
- Co? Tak, tak! Przepraszam! Ja.. zamyśliłam się.
- Nie chcę wam przeszkadzać w babskich ploteczkach, ale musimy wracać. - nagle przed nami zmaterializował się Calum, a za nim reszta chłopaków.
Dziewczyna obok mnie wydęła wargi, ale pokiwała głową.
- Odprowadzić cię? - zwróciła się z pytaniem do mnie.
- Nie, nie trzeba, Poradzę sobie, nie mam daleko. - uśmiechnęłam się, pożegnałam ze wszystkimi i wolnym krokiem ruszyłam w stronę domu. Szłam tak przez chwilę, ale coś mi się nie zgadzało. Odwróciłam się.
- Śledzisz mnie? - zapytałam osobę, którą jak się okazało był Ashton.
- To już nie można wracać do domu? - odpowiedział pytaniem na pytanie tym swoim głębokim głosem.
- Przepraszam. - rzuciłam i odwróciłam i z powrotem w kierunku, w którym zmierzałam.
Zauważyłam, że dogonił mnie i teraz szliśmy obok siebie.
- Nie, to ja przepraszam. Za dzisiaj. Zachowywałem się.. dziwnie. - skwitował.
Pokiwałam głową nie odpowiadając.
- Po prostu strasznie mi kogoś przypominasz. - dodał.
- Tak? Kogo? - zapytałam zdziwiona.
- Nie ważne.. To tylko moja pieprzona wyobraźnia. Gdzie mieszkasz?
- Tam. - odparłam i wskazałam palcem na jeden z domów. - A ty?
- Dwa domy dalej. - uśmiechnął się szeroko. Musiałam się powstrzymać przed głośnym westchnięciem na ten widok.
- To.. to ja już pójdę. Na razie. - pomachałam mu i szybkim krokiem przeszłam przez ulicę.
- Widzimy się jutro! - krzyknął gdy już znalazłam się po drugiej stronie.
Wystawiłam mu kciuk w górę na co wybuchł śmiechem. Patrzył na mnie jeszcze chwilę, podczas gdy otwierałam drzwi aż w końcu zdecydował się ruszyć przed siebie. Zamknęłam za sobą drzwi i ściągnęłam buty, kładąc je na wyznaczonym do tego miejscu. Auto babci było na podjeździe więc udałam się do kuchni w celu powiadomienia jej, że jestem już w domu. Znalazłam ją siedzącą przy stole i czytającą gazetę.
- Hej, wróciłam. - przywitałam się z nią i uściskałam.
- Jak się dziś bawiłaś? - zapytała.
- Poznałam parę bardzo fajnych ludzi. Myślę, że będę się z nimi spotykała codziennie. - odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- Cieszę się. Na początku martwiłam się, że będziesz samotna, ale teraz widzę, że radzisz sobie całkiem nieźle.
- Tak.. Pójdę już do siebie. Jestem padnięta. - ucałowałam babcię w policzek, życzyłam dobrej nocy i udałam się do swojego pokoju.
Dzisiejszy dzień mogę zdecydowanie zaliczyć do udanych. Zrzuciłam z siebie ubrania i założyłam za dużą koszulkę. Włosy związałam w kucyka, zmyłam makijaż i usiadłam na łóżku. Telefon na mojej szafce zawibrował więc podniosłam go i przesunęła palcem po ekranie.

Nieznany:
Miłej nocy, siostro! x 
Caroline

Zdziwiona szybko odpisałam na wiadomość.

 Ja:
Wzajemnie. Skąd masz mój numer? 

Ponownie usłyszałam sygnał wiadomości.

Caroline:
Wzięłam go gdy nie widziałaś haha! 
Mogę dać go Ashton'owi ? 

Ja:
Uderzę Cię.

Caroline:
Dobranoc! xx

Nie odpisałam już, tylko opadłam w miękką pościel zasypiając niemal natychmiastowo. 

***

Obudziłam się dość wcześnie. Słońce dopiero wschodziło więc postanowiłam wymknąć się z domu, tak jak to czyniłam zazwyczaj. Nie przebierając się, nie zakładając nawet butów postawiłam stopy na pokrytej jeszcze rosą trawie. Czułam się jak dziecko, ale to uczucie było wspaniałe. Wypełniało mnie całkowicie. 
Poszłam za dom, w kierunku wzgórza. Nie spuszczałam wzroku z horyzontu. Dopiero po chwili zauważyłam, że ktoś już tu jest. 
- Co tu robisz? - zapytałam chłopaka. 
Odwrócił głowę w moją stronę, zdziwiony moją obecnością równie mocno, co ja jego. 
- Mogę zapytać o to samo? 
- Nigdy nie odpowiadasz na pytania, prawda? - pokręciłam głową. 
- Yep. 
Zaśmiałam się cicho i usiadłam obok niego
- Gdy byłam mała przyjeżdżałam do babci na wakacje co roku. Codziennie rano przychodziłam na to wzgórze. Jest cudownie, prawda? - napawałam się pięknym widokiem. 
Widziałam kątem oka jak skinął głową. 
- Gdy byłem mały przychodziłem często na to wzgórze, ale zawsze musiała siedzieć tu pewna ciemnowłosa dziewczynka. To mnie cholernie wkurzało. - uśmiechnął się. 
- A więc to ty.. - wyszeptałam. - wiedziałam, że skądś cię kojarzę.. 
- Już wtedy gdy zobaczyłem cię w parku wiedziałem, że to ty. Ale teraz jestem tego stuprocentowo pewny. 
- Um. Czyli wkurzałam cię? 
- I to jak! - zaśmialiśmy się oboje.
- Mieszkasz tu teraz na stałe? - zapytał. 
- Można tak powiedzieć. 
- Czyli będziesz chodzić do naszej szkoły? 
- Yep. 
Nasze głośne śmiechy zakłócały poranną ciszę. 
- Będę się już zbierać. Babcia za chwilę pewnie się obudzi. - powiedziałam i podniosłam się z ziemi otrzepując tyłek. 
- Widzimy się na imprezie, racja? - patrzył na mnie uważnie. 
- Oh, nic o tym nie wiem. 
- O 19 jest impreza na plaży. Wpadniemy po ciebie o 18.
- Okay. To do zobaczenia. - uśmiechnęłam się i ruszyłam w stronę do domu.
Czekało mnie nudne popołudnie za to wieczorem, pierwszy raz od dłuższego czasu, miałam zasmakować odrobiny prawdziwego życia. Moja wewnętrzna "ja" bardzo się z tego cieszyła.



11 komentarzy:

  1. To dopiero 2 rozdziały, ale zapowiada się na prawdę ciekawe fanfiction. Rozdziały są dla mnie super długości. Masz też moim zdaniem fajny styl pisania. No po prostu super blog. Pozdrawiam :)
    @mineloulou

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialny 2 rozdział naprawdę ! Miło i przyjemnie się czyta :)
    Ogólnie świetny bez dwóch zdań :*
    Pozdrawiam :D
    @lukeyxsc

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdzial. Czekam na wiecej.

    OdpowiedzUsuń
  4. WOW Naprawde 😝😝ciekaweczekam na nastepny

    OdpowiedzUsuń
  5. zapowiada się ciekawie! xx

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mogę doczekać sie kolejnego rozdziału, bo zapowiada sie super ff *-* no wiec życzę weny i czekam na next :)
    @1Dkc5SOS

    OdpowiedzUsuń
  7. Genialny!! Zapowiada się świetnie, z niecierpliwością czekam na następny ��❤
    @Jestem_Amy

    OdpowiedzUsuń
  8. świetne ff. nie mogę się doczekać więcej *_*

    OdpowiedzUsuń

SZABLON AUTORSTWA JANE