8.03.2015

Rozdział 4

I skończyło się na tym, że spałam na podłodze obok rzygającej co 30 minut Caroline. Zdecydowanie mogę zaliczyć to do listy najgorszych nocy w moim życiu. Nie mogłam zająć kanapy, bo rodzice tej dwójki mieli wrócić gdzieś w środku nocy, przez co mogliby zadawać niepotrzebne pytania. Rano wyglądałam jak 7 nieszczęść. Rozczochrana, z rozmazanym makijażem, worami pod oczami, wczorajszymi ubraniami i lekko na kacu. Ogarnęłam z grubsza swój wygląd, wyszczotkowałam zęby i wzięłam od Calum'a jakąś tabletkę po czym dość wcześnie wymknęłam się z ich domu niezauważona przez dorosłych. Babcia już pewnie i tak nie spała, ale nie powinna się niczego domyślić.
Tak jak myślałam, po przekroczeniu progu, poczułam woń czegoś smażonego, co oznaczało, że moja opiekunka coś pichciła.
- Hej babciu. - przywitałam się.
- Hej, jak się bawiłaś? - zapytała, wyjmując mleko z lodówki.
- Było ok. Oglądałyśmy filmy, taki babski wieczór.
- Cieszę się. Victorio pomożesz mi dzisiaj z zakupami? Musimy pojechać do miasta i kupić parę rzeczy.
- No pewnie, o której jedziemy?
- Myślę, że gdzieś za godzinę. Zjesz coś?
- Chętnie. - uśmiechnęłam się i usiadłam przy stole.
- Jakieś plany na popołudnie? - zapytała, stawiając przede mną talerz z jajecznicą i grzankami.
W tym samym czasie usłyszałam dźwięk przychodzącego sms'a pochodzącego z mojej komórki.

Ashton:
Jakieś plany na dzisiaj?

Szybko wystukałam odpowiedź.

Ja:
Popołudnie mam wolne.

Ashton:
Już nie.

Ja:
Co ty knujesz? 

Ashton:
Nic, bez obaw. Będę o 16, ubierz sukienkę, ślicznotko xx

Ja:
Słabo Irwin, słabo

Schowałam telefon z powrotem do kieszeni. 
- Tak, spotykam się z kolegą. - odpowiedziałam w końcu. 
- Kolegą? - poruszała sugestywnie brwiami. 
- Tak babciu, KOLEGĄ. 
- No już dobrze, dobrze. Niech ci będzie. 

Po posiłku wsiadłyśmy z babcią w samochód i pojechałyśmy w stronę miasta. Odwiedziłyśmy kilka sklepów, kupiłyśmy wszystkie potrzebne rzeczy. Wstąpiłyśmy też do lodziarni na nasze ulubione miętowo-śmietankowe lody. Zajęło nam to jakieś 4 godziny więc gdy wróciłyśmy była już 13. Pomogłam trochę z obiadem. Tym razem zrobiłyśmy leczo. To jedno z moich ulubionych dań. Wpakowałam w siebie prawie dwa talerze, przez co czułam się jakbym przytyła z 5 kilogramów. Włączyłyśmy radio i wzięłyśmy się do zmywania naczyń. Uwinęłam się szybko ze swoim przedziałem i postanowiłam skorzystać z pięknej pogody. Przebrałam się w sportowy strój, na stopy nałożyłam swoje ulubione Nike i truchtem, ze słuchawkami w uszach ruszyłam przed siebie. Okrążyłam kilka razy park i około 15 wróciłam do domu. Szybko wskoczyłam pod prysznic w celu odświeżenia się. Potem nadeszła kolej na ubranie. Wedle życzenia Ashtona wybrałam lekko obcisłą sukienkę w paski, która nie sięgała mi nawet do połowy uda, ale też nie była zbyt wyzywająca. Do tego, jako że zbliżał się już wieczór, wzięłam czarną ramoneskę i niewysokie koturny. Zrobiłam lekki makijaż, a włosy zostawiłam rozpuszczone. Równo o 16 wyszłam na podjazd, gdzie czekał już na mnie pewien irytujący blondyn. 
- Posłuchałaś. - uśmiechnął się zadziornie. 
- Też miło cię widzieć. - przewróciłam oczami - gdzie idziemy? 
- Jedziemy. - poprawił mnie i wskazał za siebie. 
Spojrzałam w tamtym kierunku.
- O nie, nie, nie. Nie wsiądę na to. - powiedziałam widząc czarny ścigacz na poboczu. 
- Wsiądziesz. 
- Nie zmusisz mnie.
- A chcesz się założyć? - uśmiech nie schodził z jego twarzy. 
- Wiesz co? Pieprz się. - zacisnęłam zęby, odwróciłam od niego plecami i skierowałam do domu. 
Poczułam jak duże dłonie zaciskają się na moich nadgarstkach. Pociągnął mnie do siebie, przez co moje plecy stykały się z jego klatką piersiową.
- Gdzie to się pani wybiera? - wyszeptał przy moim uchu. 
Próbowałam się wyrwać, ale wcale nie miał zamiaru poluzować uścisku. Nie odpowiedziałam. Po prostu tam stałam i czekałam aż odpuści. 
- Zawsze jesteś taka? - westchnął głośno. 
- Taka czyli jaka? - warknęłam. 
- Stwarzasz milion problemów. Po prostu wsiądź na ten cholerny motor, a gwarantuję ci, że nie pożałujesz. Chcę ci coś pokazać. 
- Nie zabijesz nas? - spuściłam wzrok w momencie gdy odwrócił mnie w swoją stronę. 
- Żartujesz, prawda? Dlaczego miałbym nas zabić? 
- Vic? - zapytałam ponownie widząc, że nie mam zamiaru odpowiedzieć. 
Starałam się, aby łzy, które tak bardzo chciały teraz spływać po moich policzkach, jednak tego nie zrobiły. 
- Okay, chodźmy. - powiedziałam i wyminęłam chłopaka. Powoli usadowiłam się na maszynie i czekałam aż mój towarzysz zrobi to samo. 
- Na pewno wszystko ok? - zapytał, zakładając kask. 
W odpowiedzi kiwnęłam tylko lekko głową. Gdy już siedział, objęłam go mocno w pasie i przytuliłam policzek do jego pleców. 
Powoli ruszyliśmy. Nie było tak strasznie. Ku mojemu zdziwieniu nawet mi się podobało. Nie jechał zbyt szybko więc początkowo wpatrywałam się w mijane przez nas domy, potem jednak zamknęłam oczy i rozkoszowałam się muskającym moją skórę ciepłym powietrzem.
- Jesteśmy na miejscu. - powiedział jakiś czas później. 
Zeskoczył z motoru i podał mi rękę, którą przyjęłam bez wahania. 
- Twoim hobby jest chodzenie po górach? - wskazałam na to, co znajdywało się za nami. 
- Nie, poza tym to nie góra tylko wzgórze. 
- Wielka mi różnica, Ashton jestem w koturnach. - wymamrotałam. 
- Poniosę cię. 
- Chyba jednak dam radę. - uśmiechnęłam się krzywo i szłam powoli obok chłopaka. 
Droga nie była taka tragiczna. Trochę bolały mnie stopy, ale nie miałam co narzekać. Po 10 minutach staliśmy już na szczycie. Ashton ściągnął swoją bluzę i położył ją na ziemi abym mogła usiąść i sam zrobił to samo. 
- Lubisz takie miejsca? - zapytałam , spoglądając na niego. 
- Tu mogę spokojnie pomyśleć. Mam wrażenie jakby czas się zatrzymał. 
- Mogę wiedzieć dlaczego chciałeś żebym założyła sukienkę? 
- Wyglądasz cholernie seksownie, wiesz?
- Mówisz tak do każdej? - odwróciłam głowę w drugą stronę.
- Za kogo mnie masz? Ile razy mam ci powtarzać, że nie jestem pierdolonym kobieciarzem? - powiedział trochę zbyt głośno.
Po raz kolejny tego dnia nie odpowiedziałam.
- Victoria, spójrz na mnie. - zrobiłam tak, jak powiedział.
Jego twarz znalazła się niebezpiecznie blisko mojej.
- Co mam zrobić żebyś zmieniła zdanie na mój temat? Cokolwiek to będzie, zrobię to. Kurwa, nawet nie zdajesz sobie z niczego sprawy.
- Znamy się tydzień. Dlaczego tak bardzo zależy ci na tym, co myślę?
- Znam cię o wiele dłużej.
Po tych słowach złączył swoje usta z moimi. Początkowo nie oddawałam pocałunku, ale postanowiłam poddać się miękkim ustom Ashton'a. Jego język szybko utorował sobie drogę pomiędzy moimi wargami, a ręce ściskały moje biodra przyciągając mnie jeszcze mocniej do siebie. Wplątałam swoje dłonie w miękkie blond loki, oddając się całkowicie tej chwili.
Oderwaliśmy się od siebie dopiero gdy zabrakło nam tchu. Oparł swoje czoło o moje.
Siedzieliśmy tak w ciszy, próbując unormować oddech. Przejechał kciukiem po moim policzku i dolnej wardze po czym jego usta z powrotem odnalazły moje, tym razem na tym nie kończąc. Zaczął znaczyć drogę mokrymi pocałunkami po mojej szczęce aż dotarł do szyi. Przegryzł ją i polizał piekące miejsce. Ścisnął lekko mój tyłek sprawiając, że wydałam z siebie cichutki jęk.
- Kurwa. - wymruczał.
- O mój Boże, przepraszam, ja... - powiedziałam pospiesznie gdy uświadomiłam sobie, że moja ręka wcześniej nieświadomie przejechała po jego kroczu - Muszę już iść.
Podniosłam się, poprawiłam strój i szybkim krokiem ruszyłam w stronę powrotną.
- To co przed chwilą zaszło... - zaczął chłopak w chwili gdy mnie dogonił.
- Nic nie znaczyło, tak, rozumiem. - przerwałam mu.
Pokiwał tylko głową, ale jego mina mówiła co innego. W tym momencie nie wiedziałam co o tym myśleć. Nigdy nie byłam tak blisko żadnego chłopaka. To dla mnie nowość. Moja wewnętrzna ja podpowiadała mi, że to coś znaczyło, ale rozsądek mówił co innego. Co jeśli miałabym być tylko jego zabawką? Bałam się tego, że mnie zrani. Bałam się, że się mną tylko zabawi. Ale tak naprawdę nie wiem skąd brałam takie podejrzenia. Przecież nic strasznego nie mogło się stać.
Dotarliśmy już prawie do motoru, gdy w jednej sekundzie potknęłam się o coś i gdyby nie mój towarzysz pewnie leżałabym twarzą w ziemi. W zamian za to zawisłam na jego torsie, wpatrując się w jego cudowne, karmelowe oczy.
- Daj mi szansę. - wyszeptał i po raz kolejny sprawił, że moje ciało drżało pod dotykiem jego miękkich ust i dużych, ale bardzo delikatnych dłoni.
Jak widać ten dzień miał się skończyć nieco inaczej niż to sobie planowałam.

***

Do domu wróciłam około godziny 21. Zmęczona, dosłownie rzuciłam się na łóżko. Nie byłam zdolna ruszyć nawet małym palcem. Ostatkami sił ściągnęłam ciuchy, narzuciłam na siebie piżamę, związałam włosy w kucyka i z powrotem opadłam w miękką pościel. Na wpół śpiąca usłyszałam dzwonek i wibracje telefonu na stoliku nocnym. Nie podnosząc głowy sięgnęłam po niego i przyłożyłam do ucha. 
- Nie obudziłem cię? - usłyszałam głos Calum'a.
- Obudziłeś, stało się coś? - wybełkotałam, przecierając oczy. 
- Nie, chciałem cię tylko poinformować, że razem z Carol zapraszamy cię jutro na obiad. Wiesz, chce ci trochę zrekompensować tę noc. - zaśmiał się. 
- Przekaż jej, że nie musi, ale okay, chętnie wpadnę. 
- To fajnie, nie przeszkadzam ci już w spaniu, dobranoc.
- Dobranoc. - powiedziałam i odłożyłam telefon, wcześniej się rozłączając. 
Mając nadzieję, że nic mi już nie przeszkodzi, wtuliłam się w poduszkę i ponowie zamknęłam oczy. To był zdecydowanie dzień pełen wrażeń więc, należało mi się trochę odpoczynku.

________________________________________
Tak więc rozdział wyszedł trochę krótszy niż to miałam w planach, ale no bywa. Przepraszam za wszelkie błędy, które mogły się pojawić, byłam na wyjeździe i jeszcze odczuwam zmęczenie.
Mogę wam tylko zdradzić, że od następnego rozdziału sprawy zaczną się w różny sposób komplikować więc nie będzie wszystko takie piękne jak dotychczas. 
Chciałam też podziękować za te wszystkie pozytywne opinie, nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy :)
Nie wiem też czy następny rozdział pojawi się w przyszły weekend czy dopiero za 2 tygodnie albowiem mam w planach "małe" zakupy, a do tego dochodzi jeszcze szkoła i nauka więc wszystko zależy od tego czy znajdę czas.
No to do następnego xx


CZYTASZ? - ZOSTAW KOMENTARZ

11 komentarzy:

  1. Kolejne super genialne ff ��
    Czekam na kolejny rozdział i służę pomocą ������
    @lukeyxsc

    OdpowiedzUsuń
  2. Opowiadanie cudowne *-* Jestem ciekawa jak potoczą sie dalsze losy. Nie mogę sie doczekać kolejnego rozdziału :**
    Mogę byc informowana o nowych rozdziałach ? x
    Do następnego @1Dkc5SOS

    OdpowiedzUsuń
  3. super <3 Ashton taki aww *-*

    OdpowiedzUsuń
  4. awh, Ashton jest tutaj taki uroczy i kochany :( cudowne! xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowne <3 @xfireinthesoul

    OdpowiedzUsuń
  6. wspaniały rozdział i Ashton taki kochany i słodki nie mogę pozbierać się po tym rozdziale!!! :** Pozdrowionka dla autorki i życzę dalej takiej weny!!! <33 @lonelinessever

    OdpowiedzUsuń
  7. Ash ♥♥♥ zdecydowanie polubiłam to ff i już czekam na next ;)
    jeśli mogłabyś mnie informować o nowych rozdziałach to mój tt to @todoingthemost , jeśli nie to spoko, rozumiem :D
    weny życzę i udanych zakupów ☺
    ILY ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Awwwwwwwwwwh *.* Cudowne ff. Dziękuję za linka na tt. Będę wpadać na pewno. :> Weny! // @5sosaremyninjas

    OdpowiedzUsuń
  9. O boże *O* Ash <33
    Cudowne :*
    I żeby było tak dalej! :D

    OdpowiedzUsuń

SZABLON AUTORSTWA JANE