28.02.2015

Rozdział 3

Poranek minął mi bez żadnych niespodzianek. Po śniadaniu poszłyśmy z babcią trochę popracować w ogrodzie. I tak oto zastało nas już południe. Udałyśmy się do kuchni w celu przygotowania obiadu. Zdecydowałyśmy się na spaghetti, ale brakowało kilku składników więc musiałam szybko skoczyć do sklepu. Ku mojemu nieszczęściu sklep był oddalony od domu babci jakieś 20 minut piechotą. Ale mały spacerek jeszcze nikomu nie zaszkodził, no nie? Założyłam na stopy białe converse, włosy związałam w kucyka i wyszłam po uprzednim zabraniu pieniędzy, które podała mi moja aktualna opiekunka. Swoim naturalnym tempem ruszyłam w wyznaczoną stronę. Nie mijałam zbyt wielu ludzi. Większość pewnie była teraz w pracy. Właśnie. W pracy. W myślach stanął mi obraz mojej wiecznie zapracowanej matki na co skrzywiłam się nieznacznie. Tak dawno nie słyszałam jej głosu. Dziwne, że nie dzwoniła, ale dobrze wiedziałam jaką ma pracę więc nie mogłam mieć jej tego za złe. Tak oto pogrążona w myślach poczułam jak moja pupa ląduje na twardym, rozgrzanym od słońca chodniku.
- Co do.. O mój Boże, Victoria przepraszam! - usłyszałam zmartwiony głos nad sobą.
Podniosłam się z ziemi i spojrzałam na osobę, z którą przed chwilą się zderzyłam.
- Calum nic się nie stało, to ja przepraszam. Niezdara ze mnie. - powiedziałam uśmiechając się lekko.
- Na pewno? - jego ciemne oczy skanowały dokładnie moją twarz, starając się wyczytać odpowiedź.
- Tak, bez obaw. A teraz wybacz, ale śpieszę się.. Inaczej babcia wyśle za mną policje. - zaśmiałam się.
- Dokąd idziesz? - widziałam ciekawość na jego twarzy.
- To nic takiego, po prostu chcemy zrobić spaghetti na obiad i brakuje kilku składników więc idę właśnie do sklepu. - podsumowałam.
- Mogę ci potowarzyszyć?
- Jeśli chcesz. - machnęłam ręką, na co obdarzył mnie uśmiechem.
Początkowo szliśmy w ciszy, patrząc przed siebie. Nasze ramiona ocierały się o siebie, ale nie przeszkadzało mi to.
- A więc idziesz dzisiaj na imprezę? - Calum zdecydował odezwać się jako pierwszy.
- Gdyby nie Ashton nie miałabym o niej zielonego pojęcia, ale tak. Myślę, że pójdę.
- Caroline ci nie powiedziała? - zapytał zdziwiony.
- Najwidoczniej wyleciało jej to z głowy. Um tylko mam pewien problem..
- Jaki?
- Boże to głupie.
- Pytaj śmiało. - zachęcił mnie.
- Nie uczęszczałam raczej na imprezy na plaży więc tak jakby nie wiem co mam na siebie włożyć... - chłopak głośno zaśmiał się na moje wyznanie ukazując rząd śnieżnobiałych zębów.
- Nie znam się na waszej modzie, serio. Koszulka, spodenki i strój kąpielowy. Ewentualnie sam strój.
Pacnęłam go w ramię i lekko popchnęłam.
- Chciałbyś!
- Nie oszukujmy się. Jesteś piękna. Myślę, że byłbym idiotą gdybym nie chciał.
Nie mogę powiedzieć, że zaczerwieniłam się na jego komentarz. Ja po prostu płonęłam żywym ogniem. Ale zauważyłam, że Calum też stał lekko zmieszany.
- Przepraszam, nie wiem dlaczego w ogóle to powiedziałem. - próbował wyjaśnić to, co przed chwilą padło z jego ust.
- Nic nie szkodzi. Miło mi, że tak myślisz. - udało mi się wreszcie wydukać.
- To jak? Wejdziemy do tego sklepu? - zapytał i kiwnął głową w kierunku budynku za mną.
Nawet nie wiem kiedy się przed nim znaleźliśmy.
- Jasne. - odwróciłam się i udałam w kierunku wejścia.
Po 10 minutach wyszłam na zewnątrz z pełnymi siatkami. Na szczęście mój towarzysz był na tyle uprzejmy i wziął je ode mnie, deklarując się, że dzisiaj będzie moim tragarzem. Bardzo miło spędzałam czas w jego towarzystwie. Był zabawny i bardzo bardzo przystojny. Często sama siebie przyłapywałam na przyglądaniu się jego twarzy. Nie zwróciłam nawet uwagi na to, w co był ubrany.
- Nie jest ci gorąco? - wskazałam na długie, czarne spodnie, które miał na sobie.
- Nie, ja zawsze się tak ubieram. Chyba, że wolisz żebym chodził bez nich to myślę, że dałoby się coś zrobić. - wyszczerzył się.
- Zboczeniec.
- Oj tam od razu zboczeniec. Przyznaj, że sama często miewasz nieczyste myśli.
- Koniec tematu. - miałam dość.
- Ha! - Calum dobrze wiedział, że miał rację, ale ja nie zamierzałam tego przyznać.
Bardzo szybko znaleźliśmy się pod moim domem.
- Tutaj mieszkasz? - zapytał.
- Tak. - odpowiedziałam i wzięłam do niego torby z zakupami - Dziękuję za pomoc. Widzimy się wieczorem?
- No pewnie. Ubierz coś ładnego.
Wiedziałam co miał na myśli więc zaśmiałam się cicho.
- Jasne, jasne. To do zobaczenia.
Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam w stronę domu. W kuchni zastałam lekko zniecierpliwioną babcię.
- Ile można robić zakupy? - zapytała zirytowana.
- Przepraszam, spotkałam znajomego.
- No już dobrze, dawaj te zakupy. Ja zrobię obiad, zawołam cię jak będzie gotowy.
- Okay, będę u siebie. - powiedziałam i skierowałam się do swojego pokoju.
Wyciągnęłam się na łóżku i wzięłam telefon z szafki. Miałam jedną nieodebraną wiadomość.

Nieznajomy:
Hey, nie przeszkadzam? 
Ash xx

Pokręciłam głową lekko rozbawiona. 

Ja:
Nie x

Ashton:
Jak tam przygotowania do imprezy? 

Ja:
Wy tylko tym żyjecie?

Ashton:
Nie ma nic tak dobrego jak impreza na plaży, skarbie. 

Ja:
No tak.. Alkohol i półnagie dziewczyny.

Ashton:
Nie jestem taki. 

Ja:
Zobaczymy.

Ashton:
Nie wierzysz mi? 

Ja:
Nie bardzo.

Postanowiłam już nie kontynuować tej rozmowy. Odłożyłam telefon na jego wcześniejsze miejsce. Była 15 więc zdecydowałam odpuścić sobie na razie obiad i po prostu trochę się przespać. To mi dobrze zrobi, szczególnie przed tym co czeka mnie wieczorem. 

***

Ku mojemu przerażeniu gdy się obudziłam była już 17. Podsumowując miałam godzinę na ubranie się, umalowanie i ogólne ogarnięcie. Szybkim krokiem podeszłam do szafy. Wyjęłam z niej wcześniej już przygotowany zestaw: zwiewny crop top z napisem "bullshit", tradycyjnie jeansowe, wysokie spodenki i biały strój kąpielowy. Moim następnym celem była łazienka. Jeszcze nigdy tak szybko nie robiłam tylu rzeczy na raz. Po założeniu wybranych ubrań opłukałam twarz wodą i nałożyłam lekki makijaż. Wszystkie te czynności zajęły mi około 40 minut, co było chyba moim rekordem. Przeglądałam się niejednokrotnie w lustrze, bo naprawdę chciałam wyglądać jak najlepiej. Gdy tak stałam wpatrując się w swoje odbicie usłyszałam trąbienie samochodu pod oknem, co oznaczało, że moi nowi przyjaciele już na mnie czekają. Zgarnęłam ze stolika telefon i jakieś drobne, wsadziłam je do kieszeni spodenek, po czym wyszłam z pokoju i zbiegłam schodami na parter. 
- Babciu idę do Caroline! Nie wiem czy dzisiaj wrócę, pewnie zostanę u niej na noc okay? - krzyknęłam. 
- Baw się dobrze! - usłyszałam tylko gdy już przekraczałam próg domu.
Na podjeździe stał duży, czarny Jeep, a na miejscu kierowcy siedział nie kto inny, jak sam Ashton. Wszystkie tylnie miejsca były zajęte więc pozostało mi siedzenie obok Irwina. No cóż, jakoś przeżyję.
- Hej wam! - powiedziałam otwierając drzwi i wsiadając do pojazdu. 
- Świetnie wyglądasz! - skomplementowała mnie Carol. 
- Dziękuję, ty też. - uśmiechnęłam się szczerze. 
Cała czwórka chłopaków była ubrana w swoje tradycyjne, czarne ciuszki. Wyglądało to co najmniej zabawnie, zważając na temperatury jakie tutaj panowały. 
Podczas jazdy przyglądałam się widokom za oknem, ale czułam jak Ashton od czasu do czasu mierzył mnie wzrokiem. Gdyby nie to, że prowadził prawdopodobnie już zarobiłby siarczystego policzka. 
Na plażę dojechaliśmy w jakieś 10 minut. Nie skomentuję oczywiście szybkości z jaką jechaliśmy, bo osobiście wolę o tym nie myśleć. 
Było dopiero trochę po 18, a ludzi tutaj było jak mrówek. Nowe, klubowe hity dało się słyszeć dosłownie wszędzie. Luke i Mikey poszli zamówić drinki, a my zdecydowaliśmy się poszukać jakieś wolnych miejsc, gdzie moglibyśmy się rozłożyć. Było trochę trudno, ale w końcu trafiliśmy na skrawek czystej ziemi. Położyliśmy tam kilka kocy, po czym zajęliśmy swoje miejsca. Siedziałam pomiędzy Caroline, a Ashtonem. Calum usiadł przed nami. Niedługo potem dwójka pozostałych chłopaków stała przed nami z napojami, które miały ułatwić nam zabawę. 
Siedzieliśmy tak śmiejąc się, pijąc i rozmawiając dosłownie o wszystkim. Po kilku drinkach byłam już trochę wstawiona. Nawet nie wiedząc jak to się stało, siedziałam oparta o Caluma, który lekko obejmował mnie w pasie. Ashtona już nie było wśród nas. 
- Zatańczymy? - usłyszałam cichy szept Cal'a tuż przy moim uchu. 
W odpowiedzi pokiwałam energicznie głową. Chłopak pomógł mi wstać i ruszyliśmy w kierunku prowizorycznego parkietu, na którym teraz stało masę spoconych ciał, ocierających się o siebie. 
Czując jego ręce na swoich biodrach, zaczęłam poruszać się w rytm muzyki. Szybko wpasował się i już po chwili ocieraliśmy się o siebie, tak jak reszta tu zgromadzonych. Kątem oka dostrzegłam Ashtona rozmawiającego z jakąś blondynką przy barze, na co lekko westchnęłam. W tym samym czasie poczułam usta mojego towarzysza na swojej szyi. 
- Cal.. - wymruczałam. 
- Hmm? 
- Chyba nie powinieneś.. 
- Chyba masz rację.. - odsunął się ode mnie - pójdę poszukać Carol, znając ją już ledwo trzyma się na nogach. 
I poszedł. Zostawił mnie lekko zdezorientowaną, ale przez alkohol mój mózg jakoś wolno przyswajał pewne informacje. Nie przejmując się tym za bardzo zaczęłam sama poruszać się w rytm muzyki. Nie potrzebowałam teraz towarzysza. Zdążyłam przetańczyć jakieś 2 piosenki gdy poczułam czyjeś duże dłonie na skórze brzucha. 
- Nie powinnaś się tak poruszać. - wyszeptał, jak się okazało, Ashton. 
- A to niby czemu? - obróciłam się w jego stronę. 
- Nawet nie wiesz ilu zboczeńców patrzyło się na twój tyłek. 
- Oh, a ty jesteś jednym z nich? - procenty w organizmie dodawały mi pewności siebie.
- Już ci mówiłem, nie jestem taki. 
- A tam przy barze, ta blondi? Próbujesz oszukać sam siebie? Flirtowałeś z nią.
- Gówno prawda. Nic o mnie nie wiesz. 
- Tak? To słucham. Oświeć mnie!
- Chodź. 
Ni z tego ni z owego złapał mnie za rękę i pociągnął w nieznanym mi kierunku. Przez chwilę przepychaliśmy się wśród imprezowiczów aż w końcu dotarliśmy na miejsce. 
- Karaoke? - patrzyłam na niego jak na idiotę. 
- Zmierzymy się? - zapytał z wymalowanym na twarzy cwaniackim uśmieszkiem. 
- Tak bardzo pewny siebie.. Zgoda. 
- Osoba, która zdobędzie więcej punktów wygrywa. Jeśli ja wygram zrobisz coś dla mnie, a jeśli ty wygrasz ja zrobię coś dla ciebie, umowa stoi? 
- Stoi. 
Stałam tam pewna siebie i patrzyłam jak Ash wybiera repertuar. Gdy zabrzmiały pierwsze słowa troszkę wryło mnie w podłoże. Moja mina w tym momencie wyrażała więcej niż tysiąc słów. Musiałam wyglądać komicznie. Wokół zebrał się całkiem spory tłumek. Wspaniały głos blondyna przykuwał uwagę wielu ludzi. Gdy tylko skończył śpiewać podszedł do mnie. 
- I jak? - zapytał.
- Wow. 
- Co "wow"? 
- Wow.. Em, nie wyjdę tam. To bez sensu. Tylko się skompromituję. 
- No dawaj. Chyba nie poddasz się tak łatwo? 
- Twój głos jest.. świetny. Jezu. Nie. Nie idę. 
- Co powiesz na duet? - zauważyłam błysk w jego oczach. 
- Nie dasz za wygraną? 
- Raczej nie. 
- Okay, duet może być. 
- Ale i tak muszę dostać swoją nagrodę. - powiedział pewny siebie. 
Prychnęłam tylko w odpowiedzi i poszłam w stronę mini sceny ze specjalnym sprzętem. 

***

Spędziłam z Ashtonem resztę tego wieczoru, ale tylko dlatego, że nie mogłam znaleźć reszty. Około 24 postanowiliśmy zwinąć się do domu. Reszta była już przy samochodzie. 
- A gdzie to się gołąbeczki podziewały? - zapytała, mocno już wstawiona, Caroline. 
- Jedźmy już. - wymamrotałam i usadowiłam się na siedzeniu pasażera. 
Droga powrotna minęła dość szybko i zanim się zorientowałam staliśmy pod domem rodzeństwa.
- Em Carol? Mogłabym u ciebie przenocować? 
- Jasne. - wybełkotała ledwo słyszalnie. 
Pomogłam Calum'owi wyciągnąć ją z samochodu i oboje zanieśliśmy ją do jej pokoju. 
- Gdzie mogę spać? - zapytałam chłopaka. 
- No to mamy problem. 

_____________________________________
Oj dobra, wiem - bez szału. 
Jestem bardzo niezadowolona. 
Ten rozdział miał być taki super, a wyszedł nijaki. 
Ale jaki by nie był dedykuję go mojej najlepszej przyjaciółce pod słońcem! :) 
Do następnego x

CZYTASZ? ZOSTAW KOMENTARZ!


12 komentarzy:

  1. świetny czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  2. @Jestem_Amy

    Aww, cudowny!! Nie mogę się oderwać.,jestem strasznie ciekawa co będzie dalej i czaekam na nexta ����❤

    OdpowiedzUsuń
  3. właśnie zaczęłam czytać i jestem w ogromnym szoku, ten ff jest mega cudowny, czekam na next i już nie mogę doczekać się co będzie dalej!!! Pozdrawiam autorkę i życzę dalej takiej weny misia !! :** @lonelinessever

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział genialny *-* Naprawdę chcę bardzo się dowiedziec jak potoczą sie dalsze losy <33 Więc życzę weny i do następnego xx
    @1Dkc5SOS

    OdpowiedzUsuń
  5. Pogięło Cię?!
    To jest takie awwwww *-*
    To takie niesprawiedliwe, czemu ja nie potrafię tak pisać? ;-;

    OdpowiedzUsuń
  6. Awwww genialne *_*
    Nie mogę się doczekać następnego
    Moje emocje...
    @lukeycsc

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak, tak i tak - przechodzisz dalej xd
    @NiktWTymŚwiecie

    OdpowiedzUsuń
  8. @maniaa18
    to ff jest genialne *-*
    Dziękuję ze mi dałaś do niego linka na twitterze <3

    OdpowiedzUsuń
  9. już wiem, że będę stałym gościem ♥ świetne opowiadanie! czekam na next i weny życze ;**
    ps. możesz mnie informować na tt? @Crush_ASh ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. dzięki za link na tt :)
    ff jest świetne ♥ serio, już chce czytać dalej :(
    mam nadzieję ze szybko dodasz kolejny :)
    ILY ♥

    @todoingthemost z tt :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej, na razie dotarłam tutaj :) Jest całkiem nieźle, jestem ciekawa jak to wszystko rozkręcisz. To co robi Cal... ciekawa jak to się rozwinie. Kiedy przeczytam reszt, oczywiście też skomentuję :)
    @NiceNightmare13 z tt

    OdpowiedzUsuń

SZABLON AUTORSTWA JANE